Tak dziś mam urodzinki, nigdy nie będę już nastolatką. Z tej okazji rano pojechałam do kościoła na mszę o dalsze błogosławieństwo, w końcu nie co dzień kończy się dwadzieścia lat co nie? A potem dostałam prezenty ^^ moja rodzinka wie co lubię. Dorastałam wspaniałą herbatkę. I milutką książeczkę z cytacikami dla siostry i płytkę dvd z filmikami.
Właściwie to byłam tylko zaliczać chemię, kolokwium. Skończyło się na nieplanowanym pobycie w laboratorium. Ale w sumie było sympatycznie. Ekstrahowałyśmy chlorofil z jęczmienia podlewanego chromem na +6 stopniu utlenienia. Co prawda nie ja go hodowałam aczkolwiek
i tak mogłam się pobawić w rozcieranie pociętych nożyczkami i doważonych listków owej roślinki w porcelanowym moździerzu. I wychodziła taka papka którą sączyłyśmy przez filtry z acetonem. Jak już uzyskałyśmy taki pięknie zielony roztwór to pani doktor pokazała nam bardzo ładny sprzęt to spektrofotometrii( cokolwiek to nie jest

) i spisałyśmy wyniki. A nastę

nie dostałam zaszczytną rolę osoby sprzątającej

i po dzielnej walce z kolbkami udało się nam zmyć z nich marker a także wypłukać cały środek myjący który złośliwe tworzył pianę, dużo piany. Naprawdę było sympatycznie mimo że byłam bez fartucha( bo z łapanki) ale za to miałam buty na obcasie i marynarkę. A chemię zaliczyłam.
--
Only half past the point of no return...
--
Give me wine, I drain the dregs and toss the empty bottle at the world...
--
[link]
--
[Everybody's dyin', except the ones who are already dead.][Awesome and gay, whats the difference?]
Previous Page1234Next Page